AAA
I Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Łapach

Jubileusz 60-lecia - 2005


Jubileusz - pierwsze lata liceum

 2004-10-07 

O jubileuszach pisać można różnie, bo i z różnymi stronami życia są związane. Pisać można urzędowo, statystycznie, patetycznie i koncentrować się na faktach, datach, liczbach, pisać można, próbując dotknąć tego, co ulotne, subtelne; klimatu, atmosfery, ludzkich doznań, wspomnień, emocji.

Jubileusz obchodzi w tym roku I Liceum Ogólnokształcące w Łapach, to już 60 lat minęło od 1 października 1944 r., kiedy to zaczęło działać w budynku dawnej Kasy Stefczyka przy ul. Głównej Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące. W planach obchodów tego wyjątkowego roku pojawił się zamysł cyklu artykułów dotyczących szkoły, nauczycieli, absolwentów, uczniów. No i zrodziło się pytanie, jak pisać o jubileuszu? 

Sporo wiadomości i relacji pojawiło się już na łamach gazety dziesięć lat temu, kiedy to miał miejsce wielki zjazd absolwentów i z tej okazji odtworzono historię szkoły, przypomniano osoby z nią związane. Przeglądając dawne materiały, przypominając sobie publikowane w "Gazecie Łapskiej" wspomnienia pana Zdzisława Czerskiego, pana Eugeniusza Kosickiego, patrząc na stare fotografie zrozumieliśmy, że o tym jubileuszu pisać chcemy w ten drugi sposób, bardziej ludzki i prawdziwy, bo ukazujący prawdę konkretnych osób.

Ujęły nas listy, podziękowania, które napłynęły po uroczystościach 50-lecia szkoły na ręce pani Dyrektor Jadwigi Maciejewskiej, bardzo osobiste, niektóre wzruszające, przesycone urokiem wspomnień o młodości i smutkiem przemijania. Bo jak się nie wzruszyć, czytając słowa nieżyjącego już, pierwszego dyrektora szkoły, pana Adama Filonika"Jubileusz wywołuje fale wspomnień z pierwszych lat zorganizowania i istnienia Liceum." I właśnie na tej fali wspomnień najbardziej nam zależy. 

O początkach szkoły, o trudnościach dotyczących jej funkcjonowania, o tamtych czasach niech opowiedzą Ci, którzy je przeżyli i zapamiętali. Oto relacja pana mgr Adama Kuleszy zamieszkałego w Kazimierzy Wielkiej. 



            Wspomnienie z powojennej nauki w Łapach


W końcu września, kiedy jeszcze było słychać huki armat pod Wizną, front zatrzymał się nad Wisłą, w wyzwolonych większych miejscowościach już rozpoczęto naukę. W Łapach kierownictwo Szkoły Powszechnej objął mój ojciec ? Stanisław Kulesza, a dyrektorem Gimnazjum i Liceum został (ukrywający się w pobliskich wsiach w czasie okupacji) mgr filozofii Adam Filonik. We wrześniu "wyszukano kadrę pedagogiczną do Gimnazjum. Był tylko jeden nauczyciel z pełnym wyższym wykształceniem. Adam Filonik oraz księża Rakowski i Lewczyk. Resztę grona pedagogicznego stanowili nauczyciele po niepełnych przedwojennych studiach i wyższych kursach nauczycielskich. Lecz to nie było tak istotne. Dobrze, że znaleźli się ludzie pełni dobrych chęci i zapału do nauczania spragnionej wiedzy młodzieży" w większości w wieku pełnoletnim. Zarówno grono profesorskie, jak i uczniowie przeszli tę samą gehennę okupacyjną. Wszyscy byli biedni, o czym świadczył ubiór. Na przykład pan Filonik pokazał się nam w przydługiej samodziałowej marynarce, zniszczonych spodniach i w jednym bucie innym, drugim innym. Dopiero ksiądz wikary Lewczyk "postarał się" o jednakową parę butów dla przyszłego dyrektora.

Zostałem przyjęty do III klasy gimnazjalnej. Budynek był prawie pusty, nieprzystosowany do nauki. Trzeba było przynosić stoliki, krzesła, taborety z własnych domów. Tablice zrobili kolejarze. Nauczyciele w pierwszych miesiącach nie pobierali żadnego wynagrodzenia. Brak było opału. Często izby lekcyjne ogrzewane były torfem. Kolejno pełnilismy funkcje woźnego; sami sprzątalismy klasy, a dużym ręcznym dzwonkiem dawaliśmy sygnał do lekcji i na przerwy. Wielu, przerośniętych wiekiem uczniów, paliło "skręty", lecz nigdy tego nie robiono w klasach, ani na małym korytarzu. Mimo trudności lokalowych panował powszechny ład i porządek. 

Brak podręczników i lektur zmuszał nas do skrzętnego notowania tego, co dyktowali profesorowie. Pisaliśmy w byle jakich zeszytach, często o lichym papierze. Przynosiliśmy ze sobą kałamarze i obsadki ze stalówkami "starymi śledziami" i "krzyżówkami". Nieliczne podręczniki i lektury wymienialiśmy między sobą. Ja byłem w tej "komfortowej" sytuacji, że miałem "Historię literatury" Ignacego Chrzanowskiego i niezniszczoną domową biblioteczkę z utworami naszych poetów romantycznych i pisarzy pozytywistycznych. Codziennie wspólnie, w małych zespołach "odrabialiśmy" lekcje przepytując się nawzajem. Profesorowie nie straszyli "dwójkami", bowiem nie dawaliśmy ku temu powodów. Nie pamiętam, aby ktokolwiek wagarował lub "repetował" klasę. 

W roku szkolnym 1944/45 chodziliśmy często głodni, byle jak, lecz czysto ubrani. Ja przez jesień i zimę chodziłem w przenicowanej burce po moim dziadku, a buty miałem ciężkie ? podkute gwoździami. Nie mając skarpet stopy zawijałem w onuce. Moją teczką przez trzy lata była rosyjska wojskowa raportówka. Ojciec też miał przenicowane ubranie z okresu przedwojennego. Pieniądz był mało wartościowy. Jak w czasie okupacji istniał handel wymienny. No cóż, trwała przecież wojna. W listopadzie 1944r. dowiedzieliśmy się o upadku Powstania Warszawskiego. 

W czerwcu 1945r. odbyła się pierwsza matura w Liceum i mała matura, czyli ukończenie Gimnazjum. Ja otrzymałem promocję do klasy IV. Wakacje były jednak zajęte czytaniem książek i uzupełnianiem braków z przedmiotów ścisłych. 
Rok szkolny 1945/46 powitaliśmy z radością. Parę koleżanek i kilku kolegów po ukończeniu Gimnazjum ubyło ? wyjechali do tworzących się liceów zawodowych lub rozpoczęli pracę w różnych zawodach. ?Starzy? wyjechali studiować. 

W Gimnazjum języka łacińskiego w roku szkolnym 1944/45 uczył ksiądz Lewczyk, a od roku 1945/46 prof. Klimaszewski. Przejściowo uczyli panowie Żur i Tatarczuk. Religii niezmiennie uczył ksiądz prefekt Czesław Rakowski, języka polskiego i historii- prof. Grzegorz Onacik, języka niemieckiego-prof. Wanda Edkun, geografii i rysunku-prof. Wacław Michalak, matematyki-prof. Stefan Tkaczuk, fizyki i chemii- prof. Bolesław Roman, biologii-dr medycyny pan Hryniewiecki, wiedzy o Polsce i świecie współczesnym oraz propedeutyki filozofii-zawsze pogodny, przyjacielski dyrektor mgr Adam Filonik.

Wszyscy uczący nas byli mili, zawsze wyrozumiali, służyli jak mogli swoją pomocą w przygotowywaniu się do zadań klasowych, pisaniu referatów; przygotowywali nas do samodzielnego myślenia. Profesorowie nie mieli przezwisk; odnosiliśmy się do nich z całym szacunkiem. Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek oszukiwał swoich profesorów. Nie robiliśmy "ściąg"; jak to dzisiaj bywa; bo byśmy oszukiwali samych siebie. Uczyliśmy się wzorów, definicji, dat; na pamięć. Nie było żadnych pracowni przedmiotowych i pomocy naukowych. Cyrkiel, kątomierz, ekierka, linijka, kreda, tablica; to były nasze pomoce. Nie było takiego przedmiotu jak wychowanie fizyczne (określane wówczas na świadectwach jako "ćwiczenia cielesne").

Wiosna 1948 roku była bardzo pracowita. Zdawałem maturę z języka polskiego, matematyki, biologii, nauki o Polsce i świecie współczesnym. 
W dniu 10 czerwca otrzymałem upragnione wypracowane Świadectwo Dojrzałości LO nr 3/48 w/g programu wydziału przyrodniczego.

Zamknął się kolejny etap życia. Po rozdaniu świadectw w Domu Związkowym przy ul. Kolejowej odbył się, zorganizowany przez nas i rodziców, "bal maturalny". Było to parogodzinne ostatnie, wspólne spotkanie ze skromnym przyjęciem (bez alkoholu). Było wiele wspomnień, wzruszeń, dużo kwiatów dla profesorów, serdeczne, szczere podziękowania Dyrektorowi i Gronu Pedagogicznemu. Śpiewaliśmy wspólnie wiele pieśni, a na pożegnanie "Upływa szybko życie".


                      Modlitwa za zmarłych nauczycieli
                                                                2004-11-09

W piątek 5 listopada w Kościele Świętego Krzyża odprawiona została uroczysta Msza św. za zmarłych nauczycieli i wychowawców naszej szkoły. Okazją do modlitwy był rok obchodów 60-lecia naszej szkoły. 

W uroczystej liturgii, podczas której modlono się nie tylko za zmarłych, ale też i za całą społeczność szkolną, uczestniczyli: dyrekcja, nauczyciele, pracownicy, uczniowie i absolwenci liceum. Oprawę liturgii w postaci uroczystej asysty oraz przepięknych śpiewów przygotowali uczniowie klas trzecich. Uroczystość uświetniono również fragmentami poezji przygotowanej przez panie: G. Olechnowicz i J. Gradkowską.
W okolicznościowej homilii ks. Artur Akimowicz powiedział:

"(...)właśnie dziś gromadzi nas na tej modlitwie 60 rocznica powstania I Liceum w Łapach. Trzeba powiedzieć, że to dość długi czas, w którym ludzie tworzący szkołę-mam tu na myśli nauczycieli, wychowawców, uczniów i rodziców odcisnęli swój znak na społeczności lokalnej i nie tylko, bo przecież wielu znakomitych absolwentów wyszło z murów tej szkoły i dziś sławią jej imię w wielu miejscach w kraju, być może i za granicą. 

Przez ten czas wpisała się ona w tradycję i współczesny obraz Łap i regionu.
Stanowi ona bowiem nie tylko ośrodek dydaktyczny, ale i wychowuje. Zaszczepia w młodym pokoleniu ziarna wspaniałej spuścizny kultury polskiej. Przypominając dzieje historii, wskazując dorobek literatury i myśli wielu pokoleń naszych przodków, łącząc to wszystko z wymogami współczesnego nowoczesnego świata.

(...)Chcemy dziś dziękować Bogu za ludzi, którzy swoją pracą i poświęceniem tworzyli i tworzą wspólnotę szkolną. Część z nich już odeszła do Boga, część w sędziwym wieku odpoczywa na emeryturze, niektórych dotknęły choroby i problemy. Ich wszystkich w duchu wdzięczności polecamy Bożej łasce i miłości, która jest w stanie zaspokoić serce człowieka, ogarnąć ludzkie troski i wysiłki. 

(...)Często w naszej szkole da się słyszeć motto mówiące o tym że szkoła ma tak pracować aby ...uczniowi było dobrze i z uczniem było dobrze. To piękne, głębokie i ważne stwierdzenie. Jednocześnie trzeba powiedzieć że nie łatwe do zrealizowania.

Moi drodzy nauczyciele ( mówię to także do siebie, bo też czuje się członkiem tej wspólnoty) pamiętajcie, że bycie nauczycielem to służba - służba człowiekowi, przez to i służba społeczeństwu, wreszcie narodowi. Bycie nauczycielem to wielkie powołanie, a z każdym powołaniem wiąże się nierozerwalnie zadanie. Powierzono w wasze ręce wielki skarb - człowieka, człowieka dojrzewającego, kształtującego swoje życie, to wielka odpowiedzialność. Dlatego nie można traktować swojej pracy jak rzemiosła, trzeba być raczej artystą, który całe swoje serce wkłada w dzieło które tworzy. Potrzeba dzisiaj takich autentycznych i prawdziwych artystów; delikatnych i wiernych, ludzkich i pełnych poświęcenia, oddanych i prawych, sprawiedliwych i czyniących wszystko z miłością. Takich was potrzebują uczniowie i za to was będą cenić i szanować. 

(...)Wreszcie wy drodzy uczniowie! Papież często powtarza młodym ludziom: Jesteście naszą nadzieją. Nadzieją świata i Kościoła. Do was należy przyszłość i to jaka ona będzie. Pełna pokoju i miłości, czy też strachu i bólu. Zależy to od tego jak wykorzystacie ten dany wam czas szkolny.
Macie przecież kształtować swoją osobowość, charakter i intelekt do jak najlepszego życia dla dobra własnego i innych. Czy to, co daje wam Bóg w postaci ludzi których tu spotykacie, przyniesie dobre owoce, są oni przecież w pewnym sensie znakami jego opatrzności, jego dobroci i miłości, w największym stopniu zależy to od was samych. Od waszego wysiłku i trudu włożonego podczas tych kilku lat nauki. Nie zmarnujcie tego! Bądźcie też wdzięczni! Wdzięczność to oznaka szlachetności i oznaka życia chrześcijańskiego. Okazujcie wdzięczność nie tylko w słowach, ale też i w modlitwie za swoich nauczycieli i wychowawców, tak jak robicie to dzisiaj. Wtedy dopiero, wasz wysiłek i ich trud wydadzą dobre i piękne owoce w waszym życiu". 

 

 


                              Spotkanie po latach
                                                              2004-10-23

"Ale to już było..."
W I LO 14 października 2004 roku w sposób szczególny obchodzono Dzień Edukacji Narodowej. Wszystko za sprawą przybyłych gości, których zaproszono do szkoły, z okazji Jubileuszu 60-lecia jej istnienia. Byli nimi nauczyciele i pracownicy szkoły, którzy obecnie są na emeryturze. Nie obyło się bez wspomnień i łezki wzruszenia... 

Spotkanie rozpoczęło się od części artystycznej. W jednej z klas, w której zapanował nastrój klubowy z lat 60-tych, zaproszeni goście mieli okazję obejrzeć kabaret przygotowany przez klasę IID i ID pod okiem p. Teresy Komar i p. Adama Karasiewicza. 

Odeszliśmy od tradycyjnej formy "montaż słowno-muzyczny" na rzecz kabaretu. Dzięki temu udało nam się ukazać w sposób humorystyczny pozytywne i negatywne cechy szkoły. Nasze zamierzenie odniosło chyba pożądany skutek, bo na twarzach oglądających pojawiał się uśmiech. powiedziała Aneta Laskowska, grająca jedną z ról.

Przedstawione zostały więc zabawne skecze, obrazujące szkołę, nauczycieli i uczniów w komiczny, ale prawdziwy sposób. Nie obyło się jednak bez nostalgii i nutki zamyślenia.
Nie wszyscy zaproszeni goście mogli przyjechać, głównie ze względu na odległość obecnego miejsca zamieszkania Zapytaliśmy panią Weronika Kubacką (p. profesor matematyki), o wrażenia na temat spotkania:

Co prawda jestem na tym spotkaniu najstarsza, ale bardzo chciałam tutaj być, bo wspaniale wspominam pracę w tej szkole Jest to bardzo przyjemna impreza i dobrze się tu czuję, choć wiele się zmieniło przez te wszystkie lata. Zaczęłam uczyć w wieku 20 lat, to było to co chciałam robić. Zawsze powtarzam, że młodzież nie jest zła i bardzo ją lubię. Teraz mogę porozmawiać z nauczycielami, posłuchać, ile się w szkole zmieniło.

Po części artystycznej, zaproszeni goście i obecni pracownicy szkoły mieli okazję powspominać stare dobre czasy na spotkaniu przy kawie i herbacie. Odżyły wspomnienia. Niektórzy nauczyciele z LO mogli spotkać się ze swoimi profesorami i wrócić pamięcią do czasów, gdy sami zasiadali w szkolnych ławkach. 
Spotkanie można z pewnością zaliczyć do udanych. Szczególnie ważne było dla tych, którzy pamiętali stare czasy szkolne, i mogli się spotkać z ludźmi, z którymi tworzyli LO kilkanaście, lub nawet kilkadziesiąt lat temu. 

Na zakończenie części artystycznej odśpiewano piosenkę, która doskonale oddała nastrój tego spotkania: "Ale to już było, znikło gdzieś za Wami. Choć w papierach lat przybyło, to naprawdę wciąż jesteście tacy sami..."













 

 

 

              Dyrektorzy i nauczyciele w 60-leciu Liceum
                                                                2004-11-09

Prezentowaliśmy już artykuły poświęcone pierwszym latom działalności naszego liceum i muzeum szkolnemu. Kontynuując cykl , chcemy przybliżyć sylwetki tych , którzy kierowali (i kierują) szkołą : dyrektorów. 

Niestety ,większość z nich odeszła na zawsze. Pragniemy przedstawić niektórych z nich.

   

Twórca szkoły i jej pierwszy dyrektor prof Filonik na 50-leciu szkoły


Pierwszym dyrektorem był pan Adam Filonik , człowiek niezwykle zasłużony dla Polski i dla oświaty.

Był żołnierzem ZWZ i Armii Krajowej Okręgu Białostockiego; w obwodzie Powiatu Białostockiego pełnił funkcję dyrektora tajnego nauczania w zakresie szkoły średniej. Został odznaczony Krzyżem Walecznych w 1944 r. i Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami w 1943 r.  
   
Obchodził razem z nami jubileusz 50-lecia szkoły ,wcześniej przysłał  list do obecnej dyrektor I LO w Łapach, pani Jadwigi  Maciejewskiej . Nie ma go wśród nas , pozwólmy , aby przemówiły  słowa skreślone we wrześniu 1994 r .

 "Właściwie to zniewolił mnie do tego mój przyjaciel, Witold Żur . Z  nim odbyliśmy pierwszą podróż łódką z Bokin do Łap , by  zorientować się w sytuacji . Wysiedliśmy na Bindudze, skąd  opłotkami dotarliśmy do mieszkania państwa Tkaczuków , gdzie dowiedziałem się o sytuacji i zdecydowałem się podjąć pracę nad organizacją Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Łapach. Decyzja ta kosztowała mnie dużo trosk , zabiegów i kłopotów. Szczęściem miejscowe społeczeństwo pomagało znacznie. Od wspomnianych państwa Tkaczuków dostałem kapelusz włoski , z plebanii miejscowej ; łóżko do spania , z AK; maszynę do pisania , a miejscowy szewc Milewski uszył mi buty oficerki , tak samo krawiec Skibko uszył mi ubranie. 

 

Wspominam o tym ze wzruszeniem. Oprócz tych miłych wspomnień są i bolesne , które pieką jak otwarta rana. Byłem w tymże roku 1944 , 9 grudnia , aresztowany i parę tygodni więziony. Zwolniony i radośnie powitany przez młodzież i rodziców zacząłem dalszą pracę."


Po pierwszym dyrektorze krótko pełnili tę funkcję : 

p. B.  Roman - późniejszy wicekurator w Białymstoku ;
p. S.  Tkaczuk - wieloletni nauczyciel matematyki ;
p. Fr.Szwakop - nauczyciel historii;
p. K.  Błaszczyk - wszystkim znana nauczycielka języka rosyjskiego (za jej czasów szkołę nazwano Klasztorem św. Klementyny; uczący się w tych czasach potwierdzą trafność tego określenia) ;
p. M.  Skibiński - fizyk, pełnił swą funkcję tylko przez jeden rok.

Szkoła mieściła się w siedzibie dawnej Kasy Stefczyka (obecnie przy ulicy Głównej) . Budynek ten nie wystarczał na potrzeby ciągle rozwijającej się placówki, dlatego koniecznością stała się budowa nowej siedziby szkoły i temu przedsięwzięciu poświęcili swoje wielkie zaangażowanie kolejni dyrektorzy : p. J.Mroczek , p. H.Baronowska i p. St.Szumski . Dzięki tym dyrektorom oraz pomocy rodziców i społeczności łapskiej 1 września 1966 r. młodzież mogła rozpocząć naukę w nowym gmachu przy ul. Barwikowskiej 10 , obecnie ul. Bohaterów Westerplatte. Budynek internatu oddano do użytku rok wcześniej. 

Jak dotychczas , najdłużej pełniącym funkcję dyrektora był p. T.Hancewicz. Zrozumiałe jest , że w czasie tak długiej jego kadencji w kierowanej przez niego placówce musiały następować zmiany organizacyjne i programowe , będące odbiciem procesów zachodzących w całej oświacie. Część tych przeobrażeń związana była z sytuacją polityczną w Polsce; wymieńmy chociażby powstanie "Solidarności" i wprowadzenie stanu wojennego. Kierowanie placówką oświatową w takim okresie na pewno nie było łatwe.

Od 1988 r. do dzisiaj dyrektorem naszej szkoły jest p. Jadwiga Maciejewska . Sylwetki obecnej dyrektor przedstawiać nie musimy. W naszej społeczności jest postacią znaną ( w "Gazecie Łapskiej" ukazał się artykuł jej poświęcony ) .
Wykorzystując fakt, iż możemy się bezpośrednio zwrócić do p. dyrektor , poprosiłyśmy ją o wypowiedź na temat blasków i cieni bycia dyrektorem. 

"Mam wiele powodów do satysfakcji :

- Szkoła może się pochwalić znaczącymi sukcesami uczniów. W każdym roku nauki mamy laureatów      olimpiad przedmiotowych szczebla centralnego, nasi uczniowie osiągają wysokie lokaty w zawodach    okręgowych, wojewódzkich, gminnych.
- Szkoła dobrze wypada w rankingach ogólnopolskich i wojewódzkich.
- Rokrocznie mamy Stypendystów Prezesa Rady Ministrów i bardzo często Stypendystów MEN.  Stypendystów MEN jest niewielu w województwie, więc fakt, że często są to nasi uczniowie, jest dużym  osiągnięciem szkoły.
- Nasi absolwenci z powodzeniem zdają egzaminy na uczelnie wyższe w całym kraju.
- Wielu absolwentów to znani i wpływowi ludzie na szczeblu gminy, województwa, a nawet kraju.
- Cieszy mnie fakt, że ci, którzy ukończyli szkołę, pamiętają o niej, chętnie i licznie spotykają się na częstych zjazdach absolwentów.

Niestety, są problemy, które nie dają się łatwo rozwiązać, bo nie zależą tylko od 
mojej pracy i pracy moich nauczycieli.
- Doświadczyłam już tylu zmian w prawie oświatowym, reform oświaty, że czuję się tym zmęczona i nie  zawsze przekonana o ich słuszności.
- Nie umiem ?przeskoczyć? problemów finansowych. Budynek szkoły oddany był do użytku w 1966r. Od  tej pory nie było kapitalnego remontu. Wszystko zaczyna się sypać, a pieniędzy na oświatę jest coraz  mniej." 


Przedstawiamy Internautom naszych nauczycieli, pracujących z młodzieżą w całym 60-leciu istnienia szkoły. Naszą prezentację będziemy powiększali o nowe ciekawe fotografie. Życzymy miłych i sympatycznych wspomnień. 


 Zdjęcie nauczycieli i młodzieży rocznik 1944


Grupa nauczycieli, połowa lat 60-tych

Lata 60-te, grono pedagogiczne wraz z młodzieżą w całej okazałości

Prawdopodobnie początek lat 70-tych

Również lata 70-te

Lata 70-te, z kwiatami długoletni dyrektor szkoły Tadeusz Hancewicz

Rok 1984 - Lata 70-te, w środku animator sportu szkolnego Tadeusz Chrulski

Dyr J. Maciejewska i rusycysta Eugeniusz Hryncewicz

Prof J. Kisielewski

Druga połowa lat 70-tych, Dzień Kobiet

Z-ca dyrektora J. Wasiluk

druga połowa lat 70-tych, prof  Łapińska i Żochowska

W środku długoletni nauczyciel w-f Witold Maciejczuk

Prof A. Okuniewski i J. Falkowski

Prof J. Pol, A. Kudelski, E. Śmigielski

Prof M Olechnowicz

Nauczycielki chemii: H. Baranowska, J. Mikołajczyk

 

Byłe i obecne grono pedagogiczne na Zjeździe 50-lacia szkoły



 


                                 Matury 1945-1990
                                                                 2004-11-19

Zajęci codziennością nie zdajemy sobie sprawy, że w szacownych murach liceum już po raz 60-ty będzie organizowany egzamin maturalny. Prezentyjemy kilka fotograficznych wspomnień tak ważnych dla całego środowiska szkolnego. 

 

Rozdanie świadestw maturalnych 1967 r.

Matura - 1974 r.

1974 r.

Matura - 1975r.

1975

Matura 1989

Matura 1989

Nie czaruj profesora

Matura 1990

1990

Matura 1992 r.

1992

1992

 

 


 

 


                                  Sport w 60-leciu
                                                              2004-11-09

W ciągu 60 lat istnienia szkoły, ważne miejsce zajmował sport. Dlatego też, chcemy zaprezentować kilkanaście zdjęć dokumentujących wysiłek sportowy uczniów i sylwetki dawnych sportowców.

76 rok, do wysiłku sportowego zachęcał również prof. Kudelski

Dzień sportu

Trening biegaczek - 1976

Trening dyskoboli - 1976 r.

Obóz sportowy 1976 r.

1976

Przed biegiem, kibicuje prof Maciejewska



Odpoczynek skoczków - 1976

Sportowy obóz zimowy - 1976

 Przed treningiem

Przed zawodami

Biegaczki średnich dystansów

Obóz sportowy - 1976

Biegi sztafetowe - 1986

Koszykarze, ale który to rok?





                              Studniówki 1946-1990
                                                                 2004-11-19

Tak bawili się uczniowie na dawnych studniówkach. Przy wyborze zdjęć kierowaliśmy się ich jakością. W miarę mozliwości będziemy starali się prezentować fotografie również z innych lat.

Studniówka - 1974

Studniówka - 1974

Studniówka - 1974

Studniówka - 1975

Studniówka - 1975

Studniówka - 1975

Studniówka - 1975

Studniówka - 1977

Studniówka - 1977

Studniówka - 1977

Studniówka - 1977

Studniówka - 1977

Studniówka - 1977

Studniówka - 1987


 


Studniówka 1983

Radek Pułkoszek, Sławek Gołaszewski, Tadeusz Komar. Studniówka 1984

Studniówka 1985

Studniówka 1985

Studniówka 1985

Studniówka 1985

 

 



Zdjęcia nadesłane przez absolwentów.


Z przyjemnością prezentujemy pamiątkowe zdjęcia z lat szkolnych nadsyłanych przez absolwentów naszego liceum. 
Za chęć podzielenia się z nami wspomnieniami z lat szkolnych, serdecznie dziękujemy.


Poniższe zdjęcia otrzymaliśmy z dalekiej Szwecji od Pani Bożena Peters (Tkacz)- absolwentki z 1977r.

 

 

 



Bal maskowy 23 luty 1974

Rajd PTTK - Łapy Osse 31.03.1974 rok

Wycieczka do Białowieży, klasa III d przed wejściem do muzeum - 1/2.03.1975 rok




Zdjęcia orkiestry otrzymaliśmy o d Pani Barbary Rogacz (Łapińska) absolwentki z 1983 roku.




Próbę orkiestry w czasie ferii zimowych'83. Musiałyśmy bardzo fałszować, bo Profesor Nowicki łapie się za głowę. Na usprawiedliwienie podam fakt, że było to następnego dnia po stódniówce. Klarnety: Emilka Roszkowszka, Dorota ..., Z tyłu saksofony: Basia Łapińska, Ewa Brulińska, ....



Maj'79 Basia Łapińska i Agnieszka Roszkowska - wracamy z wystepu na stadionie w Łapach. Z tyłu Teresa Łapińska.


Zima'83 ... Niestety pamięć jest bardzo zawodna

 





Prezentujemy zdjęcia nadesłane przez Panią Magdę Gołaszewską (Mańkowska) absolwentkę z 1996 r.
Dziękujemy za sympatyczne słowa skierowane do zespołu redakcyjnego witryny.

 


Zjazd absolwentów absolwentów okazji 50-lecia LO


Zjazd absolwentów absolwentów okazji 50-lecia LO


Dzień Wiosny 1993 r.


Dzień Wiosny 1993 r.


Dzień Wiosny 1993 r.


Rozdanie świadectw maturalnych 1996 r.



Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z 60-lecia:  kliknij 


Dopalacze